wino, wino białe

Słodki Sanz

Lubię słodkie wino. Paradoksalnie w polskich sklepach nie ma ich zbyt dużego wyboru. Tak mi się przynajmniej wydaje. Nie mam na myśli półsłodkiej Sofii albo Kadarki nie myślę też o winach wzmacnianych i świetnych tokajach których ze względów historycznych w Polsce nie brakuje.  Chodzi mi o zwykłe dobre słodkie wino.   I oto za sprawą tarnowskiego sklepu firmy Vinners zaopatrzyłem się w butelkę  Ray Santo 2010 od Javiera Sanza ( 50 PLN).  A żeby całkowicie się zasłodzić dołożyłem rumuńskie Monser 2009 ( 36 zł). Szczerze się zdziwiłem kiedy zobaczyłem słodkie wino od Javiera Sanza  bo jego Villa Narcisa wysoko postawiła poprzeczkę w dyskontowej hierarchii a cena w jakiej była sprzedawana niejednego polskiego  importera doprowadzała do wrzenia.  Również tym razem Javier Sanz trzyma poziom.  Świetne intensywne aromaty kwiatów i jabłek.  W smaku słodziutkie ale przyjemne. Wspaniale miodne a zarazem lekkie dające wiele radości. Jakże inne, jakże dobre słodkie wino. Rumuński Monser to coś zupełnie innego – szkoda że w Polsce ciągle kupienie dobrego rumuńskiego wina to kwestia hazardu. Uda się albo się nie uda. Tym razem się nie udało.