wino, wino białe

Jasło, furmint i kurki

Jest co najmniej kilka powodów, żeby corocznie odwiedzać jasielskie Dni Wina.

Po pierwsze, to jedna z nielicznych imprez tego typu na podkarpaciu i z pewnością największa.  Biorąc pod uwagę fakt, że podkarpacie  obok małopolski to miejsce gdzie prawdopodobnie jest najwięcej winnic w Polsce, to takich imprez należało by się spodziewać więcej.  Ale więcej nie ma, więc tym bardziej duży ukłon dla organizatorów za to, że od lat impreza się odbywa.

Po drugie, Dnia Wina dają doskonałą okazję do tego, aby  przyjrzeć się kondycji lokalnych winnic. Mam takie spostrzeżenie, iż wreszcie polscy winiarze zaczynają podchodzić do tego co robią po europejsku.  Gros winiarzy zaprasza gości do odwiedzin na miejscu w winnicy i jest to nawiasem mówiąc duży krok do przodu, zaczyna wyglądać profesjonalnie. W tym roku, w końcu duża liczba winnic zaczęła sprzedawać wino, a z tym jak wiemy, wcześniej był problem. Cieszy również fakt, że część winnic stara się eksperymentować z odmianami międzynarodowymi  i być może będzie to kolejny krok ku pełnemu  odrodzeniu polskiego winiarstwa.

Po trzecie Dni Wina to nie tylko polskie wino.  Dużo wina z Węgier  i Słowacji, trochę mniej z Czech. I polscy importerzy z najciekawszym, moim zdaniem, w tym roku Kia Ora z Poznania.  A ponadto ceny prawie jak w dyskoncie większość win w przedziale 20-30 zł niezależnie od kraju. Zdarzają się droższe oraz morze tańszych :).

 Innym powodem  żeby jechać do Jasła, szczególnie dla tych którzy mieszkają dalej – np. w Warszawie lub Krakowie jest kultowa golonka w barze Taurus w Pilźnie na trasie do Jasła.

 Dni wina odbywają się zawsze w drugiej połowie Sierpnia w samym środku sezonu na kurki – ja  w tym roku wybieram słowackiego Furminta z regionu Tokaj do kurek smażonych na maśle z grzanką z  chleba na zakwasie, hmm… warto jeździć do Jasła!

 P.S. W tym roku jeszcze jedna impreza przed nami : X Festiwal Win Węgierskich w Krośnie