podróże, wino, wino białe

Przystanek w Mád

Wybierając się na majówkę w szeroko pojęte okolice Tokaju  nie można nie odwiedzić miejsca, które znacząco wyróżnia się na tle tokajskich sklepów/wine barów/ restauracji. Miejsce nazywa się Első Mádi Borház i całym regionie próżno szukać dla niego konkurencji.  Opisane kiedyś szczegółowo  w tym tokajskim blogu dało mi impuls do delikatnego nadłożenia drogi i zobaczenia czegoś co wydaje się czymś z innej ligi. Samemu Mad daleko do urokliwego miasteczka w stylu Tokaju i pewnie nikt poza radykalnymi fanami Istvana Szepsy’ego nie zatrzyma się tam na nocleg, niemniej tamtejsze wina wymagają chociażby krótkiej wizyty jeśli nie w samym Mad to chociażby we wspomnianej winotece.  Znajduje się ona tuż przy samym wjeździe do miasta i nie sposób jej nie zauważyć. W samym lokalu mamy przekrój przez wszystkich głównych producentów z Mad, ceny nie są niskie ale w tym przypadku za ceną zawsze idzie najwyższa  jakość i smak unikalnego siedliska. Zresztą zawsze można popróbować na miejscu bez konieczności zakupu całej butelki:) Na szczęście dla oszczędnych winoteka sprzedaje również wina z segmentu basic  firmowane nowoczesną etykietą i ciemną butelką zamykaną szklanym korkiem!  Seria win powstaje pod czujnym okiem Stowarzyszenia Winiarzy z Mad i daje podstawowe pojęcie o unikalności tego miejsca.   Z tej serii kupiłem wytrawnego Furminta 2012 za ok 34 zł produkowanego przez Szent Tamas.  Wino świetne, w nosie cytrusy i świeża trawa w smaku idealnie zbalansowane, mineralne ( a jakże, słowo to idealnie tutaj pasuje)  o delikatnej kwasowości. Nowoczesne i gotowe do picia. Warto odwiedzać Mad!

mad