wino, wino białe

Jasło robi krok na przód

Zakończył się jasielski festiwal. Jak co roku święto podkarpackich winiarzy przyciągnęło tłumy zainteresowanych. W tym roku po raz pierwszy udało się rozszerzyć formułę i organizatorzy zaproponowali możliwość uczestniczenia w warsztatach nt. wina węgierskiego oraz polskiego.  To bardzo dobry krok w stronę rozwoju festiwalu i jego atrakcyjności dla zwiedzających.  Tym bardziej, że  o winach opowiadali sami winiarze i zwłaszcza Atilla Petreny  zachwycił swoim klasycznym bikaverem.  Zainteresowanie publiczności warsztatami pokazuję że ten kierunek jest jak najbardziej prawidłowy i pewnie należało by ten pomysł rozszerzyć np. o wina słowackie czy też czeskie.

Kolejnym tegorocznym plusem to rezygnacja z umiejscowienia festiwalu w namiocie i wykorzystanie odnowionego miejskiego „zielonego rynku”.  Strzał w dziesiątkę – kto pamięta temperatury w namiocie w latach ubiegłych ten zapewne docenił obecne rozwiązanie. Przy okazji można spacerować pomiędzy rynkiem , terenami festiwalu i poznawać nieznanie jasielskie zaułki. Dwie wydawało by się błahe sprawy ale sprawiają, że jakość festiwalu zdecydowanie wzrasta.

Pozostałe sprawy jak zwykle: dużo dobrego wina, mniej gorszego,  uśmiechnięte twarze i przyjazna atmosfera. Bardzo udana edycja Dni Wina. Festiwal okrzepł i zmienił się na lepsze.

W tym wpisie nie będzie o winie – przywiozłem go tyle, że jeszcze zdążę co nieco opisać:)