wino, wino czerwone

Niemieckie, czerwone.

W molochu jakim jest krakowska Bonarka jest sklep o zupełnie nie winiarskiej nazwie „Wajos”. To pewnie dlatego, że wino jest tylko małą częścią asortymentu. Przeważają szklane amfory wypełnione różnokolorowymi płynami: oliwą, octem, grappą i wszelkiej maści nalewkami o egzotycznych smakach.  Wybór jest spory.  Firma ma niemieckie pochodzenie i w związku z tym wino jest tylko niemieckie ( a przynajmniej innych nie zaobserwowałem) i przeważa region Mozeli  w pełnym przekroju rodzajów od sektu przez klasyczne rieslingi na czerwonych odmianach kończąc a dominuje jeden producent Walter J. Oster.

Zaciekawiony takim niespotykanym zestawieniem asortymentu kupiłem Walter J. Oster Dornfelder 2011 za 39zł. Impuls, który mną powodował by spośród całej palety rieslingów wybrać Dornfeldera nazywa się ciekawość. Po pierwsze nie pamiętam kiedy ostatni raz piłem wino z tego szczepu, ba nie pamiętam również, żeby ostatnio jakiś bloger miał z nim do czynienia a po drugie niezmiernie byłem ciekaw rdzennej niemieckiej myśli winogrodniczej która stworzyła ten lokalny szczep.

Wino w zapachu okazało się niezwykle zachęcające, mocne aromaty wiśniowe charakterystyczne dla tej odmiany  i delikatne waniliowe oraz ziemiste. W smaku niezwykle ekstraktywne, przyjemne z posmakiem pestek i delikatnie taniczne.  W sumie bardzo udana butelka prostego wina o jakość którą oczekuję za cenę do przyjęcia biorąc po uwagę że producent wycenia je na prawie 6 EUR a czynsze w galeriach handlowych niskie nie są. Zakup, który pozwoli Ci drogi czytelniku przekonać się że Niemcy to nie tylko wino białe ale również zaskakujące i ciekawe wina czerwone.

walter j. oster dornfelder