wino, wino czerwone

Projekt Roberta M.

Robert Makłowicz zajął się importem wina. W końcu! Osoba, która przez kilkanaście lat uczy poznawać nowe smaki i kraje całe rzesze telewidzów mogłaby z powodzeniem zrobić to dużo wcześniej. Ba, na pewno ma do tego większą legitymację niż wszyscy inni polscy kulinarni i nie tylko celebryci.  Co prawda pamiętam jak kilka lat temu Pan Robert podejmował nieśmiałe próby wprowadzenia na polski rynek wina, które rekomendował (głównie węgierskie) ale nie wiem czy użyczał tylko swojej twarzy czy też sam się importem zajmował w każdym razie sprawa upadła. Teraz wraz ze swoim wspólnikiem panem Lutomskim temat wraca i wygląda niezwykle obiecująco.   Otwarty niedawno sklep Win-ko w Krakowie przy ulicy Dekerta 18, to pierwszy sklep z winem tej spółki.  Asortyment wydaje się być odzwierciedleniem CK zainteresowań wspólników. Królują wina z „naszej” Europy, Węgry, Austria, Słowacja, Bałkany jak do tej pory ciągle w Polsce spychane na drugi tor ale tutaj stanowiące sedno całych zasobów.  Dla konserwatystów też znajdzie się coś ciekawego np. ze sporego zbioru win francuskich. Ceny bardzo przystępne po zaczynające się od dwudziestu kilku złotych. Obsługa przyjazna i profesjonalna, służy pomocą i oferuje otwarcie do próby każdej butelki.

Ja na początek wybrałem dwie wariacje na temat Kekfrankos i Zweigelt w wersji austriackiej i węgierskiej. Austriacki Alex Kopitsch Zweigelt 2011 to bardzo wysoki poziom, dobre równe wino, przyjemne  i stanowiące odmianę dla moich ostatnich iberyjskich wędrówek. Z kolei Kekfrankos Heimann 2011 z mocnym stajennym aromatem dobrze wpasował się w atmosferę świątecznego żłobu:) , co prawda nie był tak rewelacyjny jak Kopitsch ale równie przyjemna odmiana. Ceny obu win w granicach 30 PLN.  Jak na początek to całkiem nieźle, na pewno będę zaglądał.

alex kopitsch heimann