wino, wino białe

Zlot Blogerów już za nami

Pierwszy zlot winnych blogerów za nami.  Uważam, że organizacyjnie oraz programowo wszystko wypadło rewelacyjnie. Miejmy nadzieje, że organizatorzy będą kontynuować tę imprezę bo z pewnością warto.

Osobiście byłem zaskoczony dyskusją z która wywiązała się przy okazji wystąpienia Tomasza Machały na temat czy  blogowanie to już  dziennikarstwo i czy blogerzy powinni brać odpowiedzialność za to co piszą?

Amatorskie blogowanie to w pierwszej kolejności hobby i tak powinno pozostać z tym, że niektórym udaje się połączyć hobby z zarobkowaniem i tym chwała.

 Zupełnie nie rozumiem głosów, że lepiej nie pisać w ogóle niż pisać kiepsko  i,  że  wino wymaga, aby pisały o nim osoby, które są do tego gruntownie przygotowane.  Amerykanie pewnie powiedzieli by bullshit!  Stawiam tezę, że blogowanie przez amatorów ma w pierwszej kolejności zdejmować odium z wina. Odium elitarności, snobizmu, wiedzy tajemnej i tego, że wino to napój nie dla każdego…No way! Wino ma dawać przyjemność i radość, a nie powodować stres przy każdorazowym wejściu do sklepu winiarskiego, gdzie sprzedawca próbuję się mądrzyć  jakie wspaniałe wina sprzedaje, tworząc słowne farmazony. A potem płacze się, że sklepy specjalistyczne bankrutują i że to kiepski interes, a Polak woli wino z dyskontu. Odnoszę wrażenie, że od kiedy dotrzechdych mniej lub bardziej udanie zmonetyzował swojego bloga całe środowisko ma  im to za złe, a wręcz spotykam się z jawną niechęcią. A to poziom słaby, a to przekupne recenzje i tak dalej. Nikt jakoś nie zastanowi się, że tak wyglądają nowe media i że czytelnicy d3d kupują głównie wina w marketach a serwis to opisuje bo to akurat czytelnicy chcą czytać. Nikt nie popatrzy z innej strony, udało się zrobić bloga, który zasięgiem kładzie wszystkie inne na łopatki i śmiało może konkurować z winiarskimi serwisami , o stronach magazynów winiarskich nie wspominając, bo te praktycznie w Internecie nie funkcjonują.

Chcemy jako blogerzy popularyzować kulturę wina w Polsce i to róbmy , ale błagam nie w ten sposób, że część z nas próbuje powiększyć grono dziennikarzy specjalistów i odcina się od ich zdaniem słabego pisania. Czy chcemy czy nie, to czytelnik wybiera klikając lub nie a Internet to takie miejsce gdzie zmieści się zarówno profesjonalne pisarstwo jak i zupełne amatorstwo.  Jeśli ktoś zakłada bloga tylko po to żeby oceniać butelki, które dostaje od sieci handlowych to nie moja sprawa tylko jego i czytelników i nikt nas nie zmusza aby czytać . Na szczęście w Internecie mamy  miejsce i na wspaniały język Marka Bieńczyka, ale również język bohaterów Doroty Masłowskiej.

Sam pomysł zlotu blogerów i wykonanie było fantastyczne. Jeśli chcemy mieć wyższy poziom pisania o winie to takie imprezy w głównej mierze się temu przysłużą. Osobiście uważam, że walor edukacyjny tej imprezy jest nie do przecenienia. Winicjatywa pokazuje, że wychodzi poza ramy portalu eksperckiego, którym bez wątpienia jest i stara się otworzyć też na coś innego może nie do końca przypadającego wszystkim „starym” wyjadaczom do gustu. Chwała całej ekipie Winicjatywy   bo taka pozytywistyczna praca u podstaw da lepsze efekty niż próba dyskusji czy mamy jeszcze niezależnych dziennikarzy, choć od dawna wiadomo że nie.

  • Zgadzam się. Celny komentarz 🙂

  • Balans – słowo klucz. Dodam od siebie, że wyedukowanie i specjalistyczny język ma szanse trafić do może 5% pijących wino. Dla reszty niezbędny jest inny klucz, jeśli w ogóle nie przekreśla się ich jako konsumentów wina.
    I dzięki za ciepłe słowo!

  • Gab, znamy się i lubimy więc prosto z mostu pojadę. Gówno prawda moj drogi 🙂 W calej tej jeździe z jakością pisania wcale nie chodzi o specjalistyczny język, czy z drugiej strony pióro na miarę Gombrowicza czy innego wielkiego. Chodzi o to, by zdobyć wiedzę, dzięki której nie pisze się bzdur (o beczkach gdzie ich nie ma i innych takich). A tego od cholery jest. Potem ludzie chodzą i powtarzają głupoty. O to właśnie chodzi z tą całą umiejętnością pisania i odpowiedzialnością. Sorry, tym razem to ja mam rację 🙂 Nie wspomnę o tzw. dbałości o content (literówki i inne przeinaczenia). Ktoś kiedyś powiedział, że jak puszczasz tekst z takimi głupimi błędami (sam święty nie jestem) to masz w dupie swojego czytelnika. O to chodzi z tą całą jakością.

  • Pingback: I Zlot Blogosfery winiarskiej | Winicjatywa()