wino, wino czerwone

Polska piłka i wino.

Przy z okazji  otrzymania od polskiego importera wina produkowanego przez Andresa Iniestę zacząłem się zastanawiać nad związkami polskich piłkarzy i wina. Związki te są dość trudne   i nieoczywiste. Polski piłkarz zawsze bliżej miał do alkoholu cięższego kalibru, dawniej królowała wódka teraz pewnie jakieś kolorowe drinki. Wino pito okazjonalnie ale i to się zmienia.  Wszyscy pamiętamy tabloidowe zdjęcia Roberta Lewandowskiego z reklamówką pełną El Sol w dłoni. Kto nie pamięta z łatwością sobie wyszuka u wujka google. Ale to niekoniecznie dobry przykład chociaż mam nadzieję, że z czasem gust mu się wyrobi. Był jeszcze słynny powrót reprezentacji z meczu w USA podczas którego niektórzy piłkarze raczyli się winem w samolocie w ten sposób że  bezpośrednio wpłynęło to na rezygnacje przez trenera z ich usług podczas Euro 2012. Mieliśmy też piłkarzy (co prawda nie tej klasy co Lewandowski) których związki z winem były dużo bardziej wysmakowane. Marek Koźmiński po latach gry w lidze włoskiej z przyjemnością opowiada zarówno o kuchni jak i winach w których się wówczas rozsmakował. Z kolei Radosław Matusiak wykorzystując swoje pięć minut budował swój wizerunek min. na tym, że jest inwestorem giełdowym oraz kolekcjonerem win odcinając się od stereotypowego wyobrażenia o piłkarzu.

Ale najważniejsze połączenie polskiej piłki nożnej i wina miało miejsce za sprawą Dawida Janczyka, piłkarza dzisiaj prawie zapomnianego. Janczyk to pierwszy polski piłkarz, który produkował swoje własne wino i to nie byle gdzie bo w regionie tokaju. Wina nazwanego jego własnym nazwiskiem wyprodukowano w sumie 12 tyś butelek i był to jeden z pomysłów na to jak  wykorzystać swoje pięć minut sławy i pieniądze z kontraktu życia w Moskwie. Szkoda, że ten pomysł się nie rozwijał bo miał potencjał i mógł na stałe znaleźć sobie miejsce na sklepowych półkach. Niestety kariera Janczyka po licznych zakrętach ostatecznie się załamała a to z pewnością nie pomogło w winiarskim biznesie.

 1244431766123

Wino które otrzymałem z Bodaga Iniesta to Finaca El Carril Hechicero 2010. Na stronie polskiego importera można znaleźć punkty gdzie wino jest dostępne. Niestety nie jestem w stanie ustalić ceny detalicznej.  Wino pochodzi z regionu Manchuela w pobliżu Albecete.   To bardzo dobra propozycja nie tylko dla fanów Iniesty, FC Barcelony czy piłki nożnej w ogóle.  Intrygujący zapach, początkowo marmoladowy, powidłowy, owocowy, ewoluujący w kierunku kawy.  W smaku spodziewałem się czegoś ciężkiego, masywnego i dobrze zbudowanego. Dostałem coś zupełnie przeciwnego. To największa i miła niespodzianka. Wino przyjemne z delikatnymi taninami, nowoczesne i dobrze wyważone. Trzeba pamiętać żeby po otwarciu dać czas winu pooddychać bo wtedy nam się pięknie otworzy i ujawni wszystkie swoje atuty. Jak najbardziej godne polecenia i poszukiwania. Poważna propozycja od wybitnego sportowca.

hechicero

Żaden z przywołanych piłkarzy nie zrobił na razie kariery takiej jak Iniesta a i sam Lewandowski choć osiągnął światowy top,  ma nikłe szanse na zdobycie Mistrzostwa Świata i Europy. Niemniej jednak trzeba uczyć się od najlepszych i brać z nich przykład. Być może kiedyś napijemy się dobrego niemieckiego rieslinga od Lewandowskiego lub  innego polskiego piłkarza, których sporo przecież teraz szlifuje swój talent we Włoszech, Francji czy Hiszpanii.

Zdjęcie wina wykorzystałem ze strony dystrybutora a zdjęcie Dawida Janczyka z  serwisu winamarcina.pl