wino, wino białe

Nie czekaj na okazje. Pewnie nigdy nie nadejdą.

Są takie winiarskie kraje, które traktuję szczególnie. Są również tacy producenci, którzy są synonimem jakości i gwarantują najlepszy produkt. Są w końcu takie wina do których wraca się z przyjemnością bo niezależnie od rocznika mamy pewność że dostaniemy coś szczególnego. Moim pierwszym winiarskim krajem były Węgry. To w pewien sposób ukształtowało mnie jako „winopijcę” i wina węgierskie zawsze traktuje w sposób szczególny. Bywam tam często i za każdym razem staram się uzupełniać zapasy. Doprowadza to do takiej oto sytuacji ze mam sporo butelek win białych sprzed sezonu lub dwóch gdzie w niektórych przypadkach należało by jej już dawno wypić. Tym bardziej, że przeważają wina młode, robione w nowoczesnym stylu bez beczki. Czasami brakuje motywacji do sięgnięcia po te w jakiś sposób szczególne butelki. W zamyśle miały czekać na wyjątkowe okazje ale jakoś te nie nadchodzą. Pytanie czy kiedykolwiek nadejdą? Czy warto na nie czekać? Zaczynam w to wątpić. Czas wiec na otwieranie dobrych flaszek bez okazji.

Tak oto wracając do win i producentów którzy są gwarantem jakości otwieram wytrawnego Furminta z winiarni Patricius rocznik 2013. Butelka kupiona w ubiegłym roku i o ile dobrze pamiętam i zrozumiałem podczas zakupów w winnicy jest to pierwszy rocznik w winiarni w którym przy produkcji wytrawnego Furminta całkowicie zrezygnowano z udziału dębowej beczki. Mamy wiec wino, które idealnie ukazuje czym jest nowoczesny wytrawny Tokaj. Chłodne, czyste, pełne cytrusowych aromatów i ziół. Smak? Hmm… przyjemna kwasowość i wyczuwalna ziołowa końcówka. Do tego oczywiście powtarzana przez wszystkich i wszędzie jak zgrana płyta  mineralność, która w opisie tego wina po prostu musi się pojawić. Najwyższa powtarzalna jakość. Czekam na rocznik 2014 i z pewnością wypije bez okazji.

patricius tokaj

Wino zakupiłem bezpośrednio u producenta w cenie poniżej 30 pln. W Polsce dostępne za ok 60-70 zł ale słyszałem, że i za 45 można dostać. Szukajcie bo warto.

  • Grzegorz

    Jako, że pogoda sprzyja u mnie też same białości w lodówce, a w drodze do mnie paczka od M.Kondrata. W niej poza nowościami portugalskimi (podobno świetne Alvarinho z Galicji od Senorio de Valei ) i vinho verde w różnych odsłonach, jedzie Sarga Borhaz Dry Furmint Tokaji 🙂 Też robione na nowoczesną modłę – tylko stalowe kadzie. Pyszne ,cytrusowe ze słonawym lekko migdałowym(wg niektóych , ja nie wyczuwam) posmakiem…
    A czy potrzeba okazji ? No co Ty !? Wino jest okazją. Co ma tak leżeć samo biedne w lodówce… 🙂
    A na serio – to każdy chyba tak ma. Czekanie na okazję… Czasem lepsze austriackie rieslingi czy GV tak odkładam. Pózniej wypijam okazyjnie z kimś, kto tego w ogóle nie docenia i żałuję, że zwlekałem.

    • GW

      To jest wlaśnie to czego nie lubie, otwieranie dobrych butelek w nieodpowiednim towarzystwie;)