podróże, wino, wino białe, wino czerwone

Badacsony, węgierska Toskania.

Węgry w tym roku przeżywają prawdziwe oblężenie. Pewnie za sprawą nie do końca bezpiecznej sytuacji geopolitycznej w Tunezji i Egipcie część turystów wybrała bezpieczne wakacje „u przyjaciół”. W  kąpieliskach Egeru, Miszkolca, Mezőkövesd i Hajdúszoboszló dominuje język polski. Ja wybrałem się nad Balaton. Legendarne jezioro, które do tej pory stanowiło dla nas tylko przystanek w drodze do Chorwacji tym razem stało się celem pierwszej części naszego urlopu. Wybraliśmy północno zachodni brzeg jeziora dokładnie po przeciwległym brzegu autostrady aby uniknąć zgiełku Siófoku i innych „młodzieżowych” destynacji.  Był jeszcze jeden powód –winiarskie  Badacsony.

IMG_1020

Cały region w którym byliśmy ma dwie twarze. Pierwsza to jezioro i cała infrastruktura z nim związana. Nastawiona na masową turystykę, która miała miejsce w latach 80 i  najlepsze lata ma już za sobą. Plaże są czyste i schludne. Wyposażone we wszystko czego potrzebujesz jeśli chcesz spędzić cały dzień nad wodą. Większość plaż jest płatnych ale kwota 400 HUF to nie wygórowana opłata za czyste toalety, ławeczki do siedzenia i dostęp do wody czy to z pomostu czy z zaaranżowanych schodów i oczywiście strefy z jedzeniem. Plaże są strzeżone a ratownicy pomocni. Woda w Balatonie jest cieplutka, delikatnie mętna. Jeśli miałeś lub masz małe dzieci i do ich  kąpieli wlewałeś płyn w typie Olilatum to możesz sobie wyobrazić kolor wody Balatonu. Wygląda dokładnie jak ten w dziecięcej wanience. Wszystko to podlane jest sosem węgierskiej nostalgii i tęsknoty na latami świetności. Dla niektórych może to być uciążliwe. Nam to nie przeszkadza. Nie mam nic do wypoczywania pośród emerytów ze wschodnich Niemiec którzy wyglądają jakby od 30 lat spędzali wakacje w tym samym miejscu. Tym bardziej, że plaże nie są przeludnione tak jak baseny i kąpieliska termalne. Nad Balatonem jest chill, jest luz, nikt się nigdzie nie spieszy i nie przepycha w kolejce po langosza, lody lub piwo. Czas nad jeziorem spowalnia.

IMG_1045

Druga twarz Balatonu to region winiarski Badacsony. Przed wyjazdem czytałem na Onecie artykuł o Balatonie.  Autorka opisała ten region jako węgierską Toskanię. Śmiałem się w duchu i pomyślałem, że to radosna twórczość aby nagłówkiem zwiększyć klikalność. Okazało się, że to porównanie jest jak najbardziej na miejscu. Wystarczy przespacerować się lub pojeździć rowerem dróżkami pomiędzy wioskami położonymi na wulkanicznych pagórkach od samego Badacsony do Tapolca. Porównanie do Toskani nasuwa się samo. Piękne krajobrazy, posiadłości, majątki ziemskie i  winnice. Do tego piękna pogoda, zapach lawendy  i ziół.  Pogoda sprzyjała kontemplacji krajobrazu i byliśmy tym regionem zachwyceni.  Samo Badascony to centrum zarówno wakacyjnego wypoczynku jak i winiarstwa. Miejscowość położona jest u stóp góry o tej samej nazwie i mającej  pochodzenie wulkaniczne. Łagodne zbocza zostały zagospodarowane przez winiarzy. Spacer na szczyt góry to sama przyjemność a widok zapiera dech w piersiach. Siedzenie w jednej z winnic i oglądanie jeziora z tej perspektywy to czysta przyjemność. Same wina to absolutny top. Region zasłynął z Olaszrizlinga, który jest tutaj wyśmienity. Do tego Kéknyelű – lokalny szczep ocalony od zapomnienia przez winiarzy z Badascony dający wspaniałe wina, Furmint oraz odmiany międzynarodowe głównie białe choć są i czerwone. Do tego świetna kuchnia. Nie mieliśmy sytuacji w której lokal przez nas wybrany jako miejsce zjedzenia rodzinnego posiłku był słaby lub jedzenie było nie smaczne.  To wszystko składa się na przepis na idealne wakacje. Balaton to miejsce, które na pewno się nie zawiedzie.

IMG_1040

Miejsca warte odwiedzenia:

Laposa Birtok najlepszy widok na całe Badascony i Balaton z nowego tarasu. Świetne nowoczesne wina, na uwagę zasługuje Pinot Gris. Tutejszy Furmint to zjawisko

Szeremley Borház és Étterem – najlepszy winiarz regionu jeśli nie całych Węgier. Restauracja serwuję nowoczesną kuchnie węgierską, winiarnia posiada osobny cennik dla konsumpcji poza lokalem.

Winnica Borbely, sklep z winem i bar położony u podnóża góry przy ulicy Roma. Pełna oferta winnicy w każdym przedziale cenowym.

Trochę dalej w stronę Tapolca leży posiadłość Villa Tolnay Borház. Tłuste, beczkowe Olasze  na tarasie domu z widokiem na pagórki wulkaniczne. Smacznie i niezwykle przyjemnie.

IMG_1038

  • GrzegorzC

    Cytuję:”Szeremley Borház és Étterem – najlepszy winiarz regionu jeśli nie całych Węgier”.

    Dosyć kontrowersyjne stwierdzenie, zwłaszcza po: jeśli. 😉

    • GW

      😉