wino, wino białe

Pochwała różnorodności. Wyszukane w Jaśle.

Po dwóch tygodniach zmagania i walki z katarem w końcu udało mi się odzyskać węch. Ochłodzenie temperatury nie ma na mnie dobrego wpływu. W okresie przejściowym zawsze mi się coś przyplącze a poźniej walczę z katarem tygodniami co skutecznie odbiera radość z picia wina. Przez to powstają spore zaległości w blogowaniu bo dajmy na to dopiero teraz wracam do ciekawych butelek przywiezionych z Dni Wina w Jaśle z ostatniego weekendu sierpnia.  W tym roku  ponownie  udało się spróbować i kupić wiele ciekawych flaszek ale w związku z tym, że mamy już jesień i korzystam z ostatnich dni słońca postanowiłem wypić te białe wina, które pozwolą przedłużyć lato chociażby  tylko w kieliszku.

Pierwszym ciekawym winem, które udało mi się kupić u pana Roberta Sadowskiego importera i producenta win bułgarskich to bardzo niecodzienny kupaż Sauvignon Blanc, Chardonnay,Riesling, Pinot Gris i Grüner Veltliner. Niestety etykieta nie podaje proporcji w jakich szczepy zostały użyte. Wino jest z 2013 r. kosztowało granicach 35 zł a nazywa się Dausdava ( to informacja dla tych do których się również zaliczam, którzy nie potrafią czytać cyrylicy). Szczerze powiedziawszy już sam blend tylu ciekawych szczepów sam w sobie stanowił zachętę do kupienia tego wina a dodatkowo fakt, że Bułgaria nie gości u mnie zbyt często spowodował, że nie mogłem pozostać na to wino obojętny. Świetna nietuzinkowa propozycja na upalne lato i żałuję, że otwieram to wino teraz  a nie na początku lata no ale impreza jasielska  ma to do siebie, że zamyka sezon festiwali pod chmurką a nie rozpoczyna. Wino w kieliszku jest aromatyczne, cytrusowa i orzeźwiające. Sprawia wrażenie jakby każdy z użytych szczepów chciał zaznaczyć swoją obecność ale nie jest to rywalizacja a raczej współdziałanie i w smaku i aromacie. Lekka, bardzo przyjemna butelka i żal pomyśleć, że upały odeszły w niepamięć bo naprawdę dobrze pasowało by do letniej kanikuły. Pan Robert Sadowski zaprezentował całą gamę swoich win i oprócz tego białego blendu prezentował przede wszystkim swoje wina czerwone, które produkuje wraz z bułgarskimi wspólnikami. Są to wina ze szczepów głównie międzynarodowych i dla mnie największą największym zaskoczeniem i ciekawostką było bułgarskie Tempranillo! Winiarnia Darobas nie przestaje mnie zaskakiwać po tym jak w zeszłym roku wypiłem biały Mavrud tak w tym roku to Tempranillo. Można? Pewnie, że tak i to całkiem udanie.

FullSizeRender

Zresztą ten rok obfitował w winiarskie odkrycia. Bo kolejnym była oferta Rafa Wino.  Paweł Świerczek, który koordynował stoisko zaproponował mi wspaniałego Tokaja  z winiarni Budaházy. Wino kosztowało 53 zł jest to Połączenie Furmint / Hárslevelű z roku 2012. Zawartość cukru 137 g, słodziuśko, na poziomie pięcio-putonowego Aszu. Wino o fantastycznym aromacie przede wszystkim brzoskwiń, miodu, kwiatów,trochę cytrusów, ananasy dużo dojrzałego mango i wszystko podlane aromatem ziół. Po prostu płynna ambrozja. Fantastyczne, gęste, lepkie w smaku. Syrop, który wypełnia całe usta. Deser? Zapomnij o nim! To wino jest deserem samym w sobie.  Kwasowość ma delikatnie zarysowaną, ledwie widoczną ale kto by się tym przejmował. Absolutny top, wspaniałe i fantastyczne zaskoczenie. Ta butelka wzmogła we mnie  tęsknotę za węgierskimi słodziakami. Całe wakacje skupiałem się na węgierskich białych wytrawnych, których przywiozłem  cały bagażnik ale to jedno wino przypomniało mi mojej słabości do winnych słodkości. Oj jak dawno już nie byłem w Tokaju….

IMG_0326