jedzenie, wino

3 proste przepisy na szparagi

Kiedy na początku kwietnia umieściłem na Instagramie zdjęcie z informacją, że sezon szparagowy się właśnie rozpoczął i szparagi  wreszcie pojawiły się w sklepach zaraz pojawiły się głosy no dobrze, ale jak w zasadzie je przyrządzać? Wydawało mi się, że to być może okazjonalne pytania, ale z czasem okazało się, że przyrządzenie szparagów jest jednak jakimś problemem. Myślę sobie, że wynikać może to przede wszystkim z tego, że nie wszyscy szparagi znamy i dlatego się ich boimy. Pewnie na to nakładają się nieudane próby przyrządzania, które skończyły się rozgotowaniem albo łykowatym smakiem. Dlatego postanowiłem podać wam 3 proste przepisy na szparagi, które zawsze są smaczne.

Aby sobie ułatwić całe zadanie korzystam ze szparagów zielonych, które są przyjemniejsze w obróbce i łatwiejsze w przygotowaniu od białych. Jednak żeby była jasność, białe również przyrządza się prosto, ale trzeba pamiętać aby oskórować łykowatą, zdrewniałą powierzchnie przed gotowaniem. Zielone dla mnie są o tyle łatwiejsze, że można je gotować, grillować albo smażyć. Białe z kolei przede wszystkim gotujemy. Najprostszy sposób na zielone szparagi to smażenie na patelni z dodatkiem  oliwy, a gdy zmiękną na koniec posypanie ich grubą morską solą. Tak przygotowane szparagi są dla mnie najsmaczniejsze i zarazem najszybsze w przygotowaniu. Przed rozpoczęciem trzeba pamiętać o tym by dolną zgrubiałą część ułamać mniej więcej 3-4 cm od dołu.

Drugi sposób to gotowanie. Trzeba pamiętać żeby ich nie rozgotować. Najlepiej wrzucić do wrzątku na 3-5 minut i kontrolować ich miękkość. Szparagi muszą zostać jędrne. Możemy również gotować je na parze, wtedy o wiele łatwiej zapobiegniemy rozgotowaniu.

Trzeci sposób to grillowanie. Z mojego doświadczenia wynika, że ten sposób jest najdłuższy. Grillowane szparagi możemy polać oliwą lub wykorzystać prosty sos holenderski lub serowy. Sosy te wykorzystuje również do szparagów gotowanych.

IMG_2996

Prosty sos holenderski:

  • 3 żółtka
  • 100gr rozpuszczonego masła ( najlepiej klarowane, jeśli nie mamy to po rozpuszczeniu zwykłego usuwamy całą powstałą piane i resztki pływającego białka)
  • Połówka cytryny , sól, pieprz ewentualnie natka pietruszki lub innych ziół do smaku

Żółtka muszą być w temperaturze pokojowej. Ubijamy je w misce tak żeby były puszyste. Ciągle ubijając wlewamy powoli roztopione masło i mieszamy aż powstanie sos podobny do majonezu. Następnie ciągle ubijając dodajemy wyciśnięty sok z cytryny, sól, pieprz i zioła. Całość zajęła nam 5 minut akurat tyle ile gotowaliśmy szparagi.

Prosty sos serowy:

  • 150 ml śmietany 12%
  • Kostka sera z niebieską pleśnią ( ja używam Lazur ale może być każdy inny)
  • Pieprz , ewentualnie czosnek i sól

Do rondla wlewamy  śmietanę i wrzucamy pokruszony ser. Mieszamy do momentu aż ser się rozpuści. Jeśli sos wydaję się za rzadki możemy go dłużej pogotować ale po wystudzeniu sos i tak stężeje. Na koniec dodajemy pieprz i ewentualnie czosnek i sól, ale z solą ostrożnie, bo zazwyczaj ser jest słony. Taki sos nadaję się nie tylko do szparagów ale również jako dip. Co prawda kaloryczność takiego sosu przyprawia o zawał nie jednego dietetyka ale smak wart jest tego by go zjeść nawet kosztem późniejszych ćwiczeń fizycznych, aby go spalić.

Te proste dwa sosy w zupełności wystarczą aby z gotowanych i grillowanych szparagów uczynić wspaniałe danie. Ja wziąłem się za przygotowanie szparagów po tym jak Faktoria Win przekazała mi do degustacji paczkę win z nowej selekcji. Do 4 spróbowanych win białych aż się prosiło aby przy sprzyjającej tarasowej pogodzie zjeść szparagi. Oferta nazywa się Standard Plus i ma w założeniu być ofertą premium z winami lepszymi niż standardowa oferta supermarketów.  Dziwię się tylko, że oferta dostępna jest w dużej mierze głównie w Warszawie. Z informacji, którą dostałem wynika, że tylko 3 sklepy sieci Delikatesy Centrum w Warszawie będą ją mieć w ofercie. Do tego sklepy 1minute, warszawskie stacje Shell i Statoil przy Wale Miedzyszyńskim. Drobnym pocieszeniem jest fakt,  że stacje Orlen oprócz Warszawy w Płocku, Krakowie, Gdańsku, Legionowie i Olsztynie również mają te wina mieć w sprzedaży. Taka mała dostępność jest dla mnie zadziwiająca tym bardziej, że ceny tych win nie są wzięte z kosmosu a najdroższe kosztuje 50 zł bez grosza. To jest segment premium!?

Przejdźmy zatem do degustowanych win.

Pierwszym zaskoczeniem dla mnie było węgierskie SZÖLLŐSI Pincészet Sauvignon Blanc (36,99 PLN). Zaskoczeniem bo węgierskie Sauvignon Blanc rzadko pojawia się w Polsce i jeżeli już to tylko w sklepach specjalistycznych. Wino mnie ucieszyło. Ma przyjemne aromaty jabłek, cytrusów, trawy do tego jest lekkie i świeże . W smaku pełne o przyjemnej kwasowości. Fani nowozelandzkich SB mogą być troszeczkę zdziwieni stylem tego wina. Jest on zupełnie inny, mniej ekspresyjny i kwasowy od wina z antypodów ale przy okazji jest też niezwykle smaczny i pijalny. Węgry w tej ofercie maja jeszcze jednego reprezentanta. To Thummerer Bokerta Cuvee z Egeru ( 24,99). Etykieta nie podaje składu kupażu ale intensywny aromat kwiatów i moreli sugeruję dominującą obecność szczepu muskat. To wino przywołuje miłe wspomnienia pobytów na Węgrzech. Niby wytrawne ale kwasowość niezbyt wysoka. W smaku przyjemnie i niezobowiązujące. Do mnie przemawia zdecydowanie bardziej niż sztucznie kreowany Egri Csilag.

IMG_2999

Z kolei włoski  Rina Ianca Tresa Grillo Viognier (33,99)to wino z oznaczeniem ekologicznej uprawy i produkcji. Odnajduję w nim aromaty landrynek i wanilii ale dla mnie za mało owocu. Smakuje neutralnie, dość pełne i dobre ale bez fajerwerków. Niczym się nie wyróżnia. W odróżnieniu od Mc Pherson Vintage Secret Chardonnay 2014 (44,99), który smakuje mi bardzo. Wino w którym bardzo umiejętnie użyto beczki o przyjemnych aromatach owoców tropikalnych i świeżej skórki chlebowej  nie zdominowanych przez mleczno maślane nuty dębowe. W smaku wyraźne melony i niezwykła elegancja. Dla mnie najlepsze wino z tej oferty. Poza szparagową okazją próbowałem jeszcze różowego Casal Garcia Vinho Verde (24,99), które było  dostępne już wcześniej w Faktorii Win. To propozycja typowo tarasowa. Intensywny aromat owoców , świeżość, orzeźwienie sprawiają, że niczego więcej nie potrzebujesz w upalne popołudnie. Po zdegustowaniu części oferty na chwilę obecną uważam, że jest niezwykle udana i warto sięgnąć szczególnie po propozycję węgierskie i australijskie. Zobaczymy jak będą prezentować się wina czerwone ale o tym w kolejnych wpisach.