jedzenie, wino

Bigos z cukinii, leczo a może paprykarz?

Lato w pełni a co za tym idzie sezonowość w kuchni nabiera nowego znaczenia. Wreszcie pojawiły się prawdziwe polskie młode ziemniaki a nie produkt przemysłu rolniczego z Egiptu czy Grecji. Do tego młoda cebula, zielenina, ogórki, słowem bogactwo i dobrobyt. W naszym ogrodzie wyrosły również cukinie. To o tyle ciekawe, że do tej pory to warzywo nie dawało nam jakiś znaczących plonów, ale w tym roku cukinia rośnie i rośnie. Stąd pomysł na potrawę nazywaną bigosem z cukinii. Zastanawiałem się skąd w ogóle ta nazwa? Czy może być bigosem coś co z bigosem nie ma nic wspólnego? To, że w potrawie jest kiełbasa to przecież nie jest żadna podstawa żeby nazywać ją bigosem. Wydaje mi się, że to podobny przypadek jak z „ryba po grecku”. Z Grecją ma mało wspólnego, ale w Polsce jest znana i lubiana.

Bigos z cukinii to potrawa podobna do węgierskiego leczo a jeśli dodamy dużo papryki to możemy ją śmiało nazywać paprykarzem, ten również pochodzi z Węgier. W zasadzie nie ma to żadnego znaczenia jak tę potrawę nazwiemy, ważne żeby  nam smakowała. Mój przepis na wykorzystanie gigantycznej cukinii ma sznyt węgierski i taki wam przedstawiam chociaż klasyczne leczo węgierskie cukinii nie zawiera.

IMG_3664

Bigos z cukinii / Leczo

Składniki:

1 duża cukinia

3 cebule

2 puszki pomidorów albo 6 pomidorów świeżych

4 papryki czerwone, zielone, białe

100 gr wędzonego boczku albo słoniny

300 gr kiełbasy ( najlepiej paprykowana węgierska albo chorizo ale polska jest równie dobra)

Smalec

Papryka słodka i ostra, sól, pieprz, natka pietruszki

Wykonanie:

Na rozgrzany smalec wrzucamy boczek i pokrojoną w plastry kiełbasę. Smażymy dość intensywnie aby były chrupiące. Siekamy cebule i dodajemy do garnka. Czekamy aż się zarumieni. W międzyczasie dużą cukinie obieramy ze skóry, pozbywamy się ziaren i kroimy w sporą kostkę. Gdy cebula się zarumieni dodajemy pociętą paprykę. Czekamy aż papryka się przesmaży następnie dodajemy cukinie. Ważne jest, aby cukinie dodawać na końcu po to żeby się nie rozpadła podczas gotowania. Po przesmażeniu wszystkich składników sypiemy sporo słodkiej papryki w proszku i mieszamy aby ją rozpuścić i równocześnie pilnujemy żeby się nie przypaliła bo danie będzie gorzkie.  Po chwili dodajemy pomidory, zmniejszamy płomień, przykrywamy pokrywką i czekamy. Po około 15 minutach na wolnym ogniu do garnka dodajemy większą połowę posiekanej natki wraz z łodyżkami, solimy, pierzymy i dodajemy pół łyżeczki ostrej papryki do smaku. Zostawiamy na wolnym ogniu na jakieś 20-30 minut. Po tym czasie danie jest gotowe. Podajemy z pieczywem i posypane świeżą natka.

Ta wersja jest mięsna, bardzo prosto możemy zrobić z niej danie wegetariańskie jak ktoś woli. Wystarczy zamienić smalec na olej lub oliwę i nie dodawać kiełbasy i boczku. Wtedy mamy wersję bardziej podobną do francuskiego ratatouille.

FullSizeRender (2)

Dobrym towarzyszem takiego kucharzenia jest wino. Jako, że potrawa kojarzy mi się z Węgrami sięgnąłem po Furminta z Badascony. To Laposa Badacsony Furmint 2014. Przywieziony w ubiegłym roku znad Balatonu przywołał wspomnienia czystych i mineralnych tamtejszych win. W tym roku jeszcze tak mineralnego wina nie piłem i teraz wiem, że mi ich brakowało. Wspaniałe wino o jabłkowo-cytrusowych aromatach a w smaku jak już wspomniałem czyste i dobrze zrównoważone pomiędzy kwasowością i mineralnością. Świetne na upały jak podczas letniego deszczu. Jednym słowem klasa!