Bez kategorii

Tokajskie zdziwienia

Napisałem ten tekst jakiś tydzień temu i niemiłosiernie się nad nim męczyłem. Dzisiaj kiedy chciałem go skopiować z Evernote i poprawić w edytorze tekstu dziwnym zrządzeniem losu i kombinacji klawiszy kopiuj – wklej całkowicie go usunąłem z chmury Evernote’a  i na żadnym urządzeniu z którego korzystam nie udało się go odzyskać. Co prawda aplikacja umożliwia odzyskanie historycznego tekstu ale w wersji premium. Ja takiej nie mam o opłata 99 złotych za rok wydaje mi się za wysoka jak za dwie strony tekstu. Zaczynam więc od początku.

fullsizerender-9
Zdziwienie pierwsze

Impulsem do tego wpisu było wino z tokajskiej winiarni Carpinus. Bo do tej pory wydawało mi się, że mam jakąś tam wiedzę na temat tokajskich producentów. Wydawało mi się również, że wiem  u kogo jakie wina warto kupować. Miałem – tak mi się wydawało, rozeznanie w producentach z Mád, Tarcal, Tolscvy, Tokaju czy Erdőbénye. Życie brutalnie zweryfikowało mój samo zachwyt. Być może moja wiedza jest na poziomie delikatnie większym niż zwykłego turysty ale nie jest to poziom wystarczający. Myśląc o tym stwierdzam, że popełniałem grzech pychy. Najważniejsze, że sobie to uświadomiłem 🙂

img_4366
Zdziwienie drugie

Podczas kończącej lato wizyty w Tokaju doznałem kilku zdziwień. Pierwszym moim zdziwieniem był nowy sklep z winem w samym Tokaju naprzeciwko najlepszej tutejszej kawiarni Kávépörkölő Manufaktúra és Kávéház zaraz obok wejścia do lokalnego muzeum. Sklep zgromadził pod swoim dachem najlepsze lokalne tokaje i o dziwo głównie wytrawne. Z win słodkich tyko kilka topowych Aszú. Żadnego handlu winem w plastikowych butlach, pełen profesjonalizm. Zresztą jeśli chodzi o nowe sklepy to również w budynku amfiteatru przed wjazdem do miasteczka mieści się nowy punkt ale nie miałem okazji jeszcze go odwiedzić. W tym właśnie sklepie natrafiłem na Furminta z winnicy Carpinus. Wytrawny Furmint z 2015 roku jest zawsze dobrym wyborem tak pomyślałem i długo się  nie zastanawiając  kupiłem to wino obok innych zwyczajowo nabywanych flaszek. I tu zaczyna się moje drugie zdziwienie. Wino to otwarłem dopiero w ubiegłym tygodniu. Po otwarciu doznałem lekkiego szoku. Jak to ? Takie wino a ja pierwsze słyszę o tej winnicy! Jak się okazało ta rodzinna manufaktura operuje na 6 hektarach w różnych siedliskach rozsianych praktycznie po całym regionie. Siedzibę mają w Bodrogkisfalud czyli miasteczku do którego nigdy nie zajeżdżałem będąc zaaferowany  trasą do Tokaju albo w drugą stronę w kierunku Miskolca. Co prawda mieści się tutaj winnica Patricius ale przy głównej drodze i nie wymaga to zjazdu z trasy. Carpinus Furmint 2015 mnie zszokował. Jest świeżutki, żywy, lekko wręcz gazujący. W aromacie skórka grejpfrutowa, jabłka, gruszki i dużo nut zielonych. Barwa delikatna lekko tylko przełamana zielenią. Prawie jak krystaliczna woda. W smaku absolutnie czysty, mineralny i bogaty. Pozostaje w ustach bardzo długo. Po prostu piękny. Teraz już wiem, że następna wizyta w Tokaju musi zawierać w programie odwiedziny w winiarni Carpinus, To na dzisiaj szczyt mojej tokijskiej bucket list bo najważniejsze to wyciągać wnioski z własnych błędów.