podróże, wino

Węgry dla początkujących

Dzisiaj wpis gościnny. Katarzyna prowadzi blog skrzydladlarozwoju.pl, który poświęcony jest tematyce zdrowego żywienia. Dodatkowo interesuje się winem i pilnie zgłębia wiedzę z tym związaną. Przy okazji okazało się, że ma kilka tekstów na tematy około-winne, które nie do końca pasują do jej bloga. Tak od słowa do słowa  i jej pierwszy gościnny tekst pojawił się tutaj. A jeżeli planujesz podróż na Węgry i nie wiesz co, gdzie i jak bo nigdy tam nie byłeś to jest to wpis w sam raz dla Ciebie.

 Węgry dla początkujących

Cześć! Mam na imię Kasia. Na co dzień piszę o zmianie nawyków żywieniowych i nowym podejściu do diety, co jest moją absolutną pasją, ale tym razem (dzięki uprzejmości Gustawa) postanowiłam podzielić się moją miłością do wina! Od jakiegoś czasu nawet swoje podróże organizuję z uwzględnieniem winiarskim, dlatego z przyjemnością opowiem o ostatniej wyprawie 🙂

wzgorza-winorosli

Tegoroczne wakacje postanowiłam spędzić z rodziną odkrywając uroki Węgier – kraju tak rzadko wybieranego na letni odpoczynek. Podróż podzieliliśmy na kilka etapów, aby jak najlepiej poznać ten kraj. Pięknych widoków nie brakowało! Morza słoneczników, malownicze pasma górskie oraz wzgórza porośnięte winoroślami.

Tokaj – prawie jak Toskania

Zgodnie stwierdziliśmy, że Tokaj (nasz pierwszy przystanek) to najpiękniejszy region Węgier, który odwiedziliśmy. Mi przypominał Toskanię i bardzo żałuję, że zatrzymaliśmy się w nim tylko dwa dni. Tokaj to region winiarski i miasteczko o tej samej nazwie znajdujące się u zbiegu dwóch rzek, położony u podnóży góry wulkanicznej. Zarówno przez miasto, jak i region przebiega wyjątkowo malownicza trasa rowerowa Eurovelo, a szlaki piesze przecinają liczne wzniesienia.

dobroczynne-plesnie

Tokaj to także nazwa (najsłynniejszego chyba) węgierskiego wina, które dojrzewa w miejscowych piwniczkach. Najpowszechniejszą odmianą winogron używanych do wyrobu wina jest Furmint, ale nie tylko! Na miejscu próbowaliśmy Tokaj Hárslevelú oraz Sárgamuskotály. Każdy z nich występował przynajmniej w 2 wersjach – wytrawne (száraz) lub półwytrawne (félszáraz), ale zdarzały się także wersje półsłodkie (félédes) i słodkie (édes). Na światową skalę znany jest Tokaj Aszú – który jest najsłynniejszym słodkim białym winem. Inne dobrze znane to Tokaj Szamorodni – wino wytwarzane z niesortowanych winogron, czasami także pozostałości z produkcji Aszú.

Charakterystyczną cechą słodkich  tokajskich Aszú  jest wyraźny aromat suszonych owoców, co jest efektem procesu wytwarzania. Do ich produkcji wykorzystywane są winogrona, które zbiera się lekko podsuszone z osiadłą na skórce charakterystyczną pleśnią.

Spacerując po miasteczku można spotkać liczne piwnice, w których przyjemnie odsapnąć podczas męczącego upału oraz oczywiście porozmawiać z właścicielem. Dzięki wizycie w kameralnej piwnicy (węg.: pince) spróbowaliśmy regionalnego wina (węg.: bor) i powiedzieliśmy się, że jego niepowtarzalny smak w dużej mierze zawdzięcza szlachetnej pleśni, która rozwija się na gronach późną jesienią.

pince
Nietrudno trafić do sklepów z regionalnymi winami, jest ich naprawdę wiele w samej miejscowości, a kto wie ile w regionie 😉 Wina można kupić w butelkach szklanych, plastikowych i nawet w ceramicznych opakowaniach. Wybór zależy od wielkości winnicy, a ceny wahają się od 1200 forintów (około 17 złotych) do nawet kilku tysięcy forintów (zwłaszcza wina Aszú). Od znajomego konesera dowiedziałam się, żeby nie dać się skusić na te w plastikowych butelkach, bo to najskromniejsze wina, dlatego głównie kupiliśmy butelkowe.

Tokaj uwiódł mnie swoim urokiem i jestem pewna, że jeszcze nieraz tam wrócimy (na pewno z rowerami).  Marzę, aby lepiej przyjrzeć się uprawom winorośli, pięknym widokom z okolicznych wzniesień oraz uroczym wioskom znajdującym się w regionie.

[P.S. jeśli także planujesz wyprawę do Tokaju, zwróć uwagę na Święto Winobrania, które odbywa się jesienią. Warto jeden dzień poświęcić na wycieczkę do Miszkolca – basenów termalnych w jaskini!]

Kolejny punkt – Dolina Pięknej Pani

Następnym naszym przystankiem był Eger – niepozorne miasto położone w połowie drogi między Tokajem a Budapesztem. Samo miasto ma w sobie wiele zabytków, ale nam (ze względu na ograniczony czas) najbardziej zależało, aby odwiedzić Szépasszony-völgy czyli dolinę  gdzie znajdują się winiarnie lokalnych producentów. W regionie uprawiane są odmiany winogron zarówno białych jak i czerwonych, a najsłynniejsze to Egri Bikaver czyli Bycza Krew. Wino powstaje z minimum trzech (do 13) odmian winogron w odpowiednio dobranej proporcji (z których udział każdego musi wynosić nie więcej niż 50%, nie mniej niż 5%). Jego nazwa jest związana z legendą o obronie Egeru. Wedle niej kiedy przeciwnicy (Turcy) dowiedzieli się, że Węgrzy przed walką piją Byczą Krew (dodatkowo widząc ich czerwone od wina brody), stchórzyli.

dolina-pieknej-paniPodczas odwiedzin w jednej z piwniczek (urządzonej na restaurację) dołączyliśmy do wycieczki Francuzów, więc miałam okazję posłuchać trochę o winach. Okazało się, że powiedzenie „wino im starsze tym lepsze” nie jest do końca prawdziwe. Istnieje czas w którym wino musi dojrzeć, a przechowywanie korzystnie wpływa na rozwijanie bukietu, ale czekając zbyt długo –  traci na wartości. Co ciekawe w piwniczkach były zlokalizowane piece (?) Nie zdążyłam dopytać dlaczego, ale pewnie duża liczba turystów wymusza takie udogodnienia bo temperatura w piwnicy jest stała przez cały rok i oscyluje w przedziale 8-12°C.

Inne szczepy z regionu, które zrobiły na mnie wrażenie:

  • Olasz Rizling (białe) – wina z tego rodzaju winogron są świeże i lekkie, podobne do niemieckich Rieslingów (które bardzo lubię jako letnie orzeźwienie);
  • Muskotály (białe) – wina owocowe i słodkie, przypomina włoski Muskat (wspaniały na upalny wieczór);
  • Syrah (czerwone) – które pierwotnie poznałam w winach australijskich, charakteryzuje się ciekawym aromatem porzeczek i jeżyn;
  • Kékfrankos (czerwone) – mój faworyt! Delikatne i bogate jako czerwone oraz wyjątkowo owocowe jako różowe 🙂

Najwięcej na temat regionalnych win i wykorzystywanych szczepów winogron dowiedziałam się z jednej z winniczek, w której sprzedający mówili po… POLSKU! 🙂 Jeśli będziesz na miejscu – polecam 🙂

eger

Węgierskie Morze

Odwiedzając jeszcze po drodze Kékes (najwyższy węgierski szczyt) oraz Budapeszt, dotarliśmy w końcu do celu naszej wyprawy, czyli nad Balaton. Pierwszy widok zapiera dech w piersiach – błękitna laguna z maleńkimi, śnieżnobiałymi żaglówkami. Im bliżej, było tylko lepiej! Zatrzymaliśmy się w Balatonfüred – najstarszym kurorcie niedaleko malowniczego Parku Narodowego i półwyspu Tihany pachnącego lawendą. Już drugi rok z rzędu podczas wakacji trafiliśmy (zupełnie przypadkiem) na regionalny festiwal wina (Borhetek). Szereg drewnianych stoisk lokalnych winniczek stanął rzędem przy głównej promenadzie nad samym brzegiem. Wieczorem było to kłębowisko uśmiechów, tańców i radosnych rozmów. Mnóstwo ludzi spacerowało z kieliszkami wzdłuż promenady wieczorami, a wieczór dodatkowo upiększały występy lokalnych artystów.

Badacsony – wino z wulkanu

To najważniejszy punkt wyprawy dla miłośników wina, bo tu znajduje się najwięcej upraw i winnic lokalnych producentów. To podobno region najodważniejszych winiarzy, którzy eksperymentują z winem odnosząc całkiem niezłe rezultaty. Wśród nich największy to Huby Szeremley. Ziemia z okolic wygasłego wulkanu, będąca mieszanką gliny, bazaltu i lessu oraz położona w bliskości Balatonu daje wina o bogatym aromacie, znane na całym świecie.

Nie zdążyłam poznać wszystkich win. Dominujące odmiany winogron w regionie są białe: Olaszrizling, Kéknyelű, Chardonnay, ale zdarzają się również czerwone (niewielki odsetek uprawy): Cabernet sauvignon, Merlot, Pinot noir, Syrah, Kékfrankos. Ciekawym odkryciem było wino szare – Szürkebarát (Szary Mnich). Powstaje ze szczepu Pinot gris, który uprawiany jest także w wielu innych regionach winiarskich. Prawdopodobnie określenie „szare” wynika z koloru winogron, które są ciemnoróżowe. Szürkebarát charakteryzuje się dość ostrym (pieprznym?) zakończeniem.

tokaj

Wszystko co dobre…

…zbyt szybko się kończy. Nasza 7 dniowa wyprawa jest zaledwie muśnięciem różnorodności smaków, aromatów i kultury. Żałuję, że nie zaplanowaliśmy dłuższego pobytu, ale jestem pewna, że na Węgry na pewno wrócimy!

Jeśli także planujesz wyprawę nad Balaton i szukasz wskazówek – daj mi znać, chętnie podzielę się ciekawostkami o regionie (kasia@skrzydlarozwoju.com.pl). Na co dzień spotkasz mnie tutaj: http://skrzydlarozwoju.com.pl/.

A Ty jakie masz doświadczenia związane z węgierskimi winami? Które lubisz najbardziej?