podróże, wino, wino wzmacniane

Hiszpania mniej znana. Montilla-Moriles

         W nowym roku zaczynam winem pochodzącym z regionu, który w Polsce w zasadzie z niczym się nie kojarzy.  A szkoda bo produkując głównie wina słodkie powinien mieć w naszym kraju rzesze fanów.  Region nazywa się Montilla – Moriles i jest położony na południe od Kordowy w stronę Malagi a jego centrum stanowią dwa rzeczone miasteczka Montilla i Moriles. Ze względu na charakterystykę wytwarzanych tam win czasami region ten nazywany jest kuzynem regionu Jerez. Oczywiście tutejsze wina nie mogą być nazywane mianem sherry bo ta nazwa jest zastrzeżona tylko dla win z Jerez. Oba regiony dzieli odległość ok 150 km i zarówno charakterystyka wytwarzanego wina jak i same metody produkcji są praktycznie identyczne. Szczególnie jeśli chodzi o wina fermentowane pod kożuchem z drożdży flor czy dojrzewanie w solerach. Nawet  nazwy rodzajowe wina  są tożsame z sherry –  Fino, Amontillado, Oloroso.

Oprócz win w typie sherry region słynie z win słodkich. Te słodkie cukiereczki maja potężny alkohol 17 czasem 18%. Wina te oznacza się tutaj terminem dulce natural i do ich produkcji wykorzystuje sie mocno dojrzałe a czasami nawet przesuszone winogrona głównie ze szczepu Pedro Ximenez oraz Moscatel. Podobnie jak w winach wzmacnianych proces fermentacji przerywa się dodając destylat.

Miałem to szczęście ze mój hiszpański łącznik podarował mi na święta wino z jednej z najsłynniejszych tutejszych winiarni – bodegi Alvear. To najstarsza bodega w Andaluzji działająca nieprzerwanie od 1729 roku, która na 300ha obsadzonych głownie Pedro Ximenez wyczarowywane istne cudeńka. Jeśli przywiązujecie wagę do ocen winiarskich tuzów z pewnością zaciekawi was ze Robert Parker ocenił ich PX z 2011 roku na 100 pkt co nie zdarza się często.

FullSizeRender (1)

Wino które otrzymałem to Alvear Pedro Ximenez 2013 i butelka 500 ml kosztuje na miejscu ok. 12€. Jakże dobrze to wino komponuje się z mroźną zimą jaka mamy w Polsce. Emanuje słońcem i upalnym gorącem. Po przelaniu do kieliszka ukazuję pełnię swojej bursztynowo-kasztanowej barwy. W niezwykle bogatym aromacie odnajdziemy zapach rodzynek, orzechów a nawet nuty delikatniejsze jak kwiaty lipy czy cytrusy. W smaku mnie zachwyciło. Jest tak gęste, że wydaje się że pijemy syrop albo niemalże miód. Po raz drugi rodzynki i orzechy eksplodują w naszych ustach a końcówka smaku jest migdałowa. Płynna słodycz! Pomimo stosunkowo wysokiego alkoholu ten nie jest w ogóle wyczuwalny. Wino jest eleganckie i dostojne. Po prostu zjawiskowe. Samo w sobie jest wspaniałym deserem wieńczącym posiłek.

FullSizeRender

Mam nadzieje ze przekonałem was żeby przy okazji wycieczki do Kordowy zarezerwować sobie kilka chwil i zatrzymać się w jakiejś tutejszej bodedze choćby po to żeby uzupełnić zapasy  słodyczy. A przecież zimowe ferie to idealny moment żeby w spokoju pozwiedzać Hiszpanie o czym pisałem tutaj.

Takie wina chce pic zimą! Takie wina trzeba pic zimą  żeby nie zwariować! Przecież przy tegorocznych  mrozach nie ma sensu wyciągać z zapasów jakichś mineralnych kamiennych wytrawnych zimnych Rieslingów. Brrrrr….